Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Zupa cebulowa

Sezonu na zupy ciąg dalszy:) W zimny, wietrzny dzień nie ma nic lepszego od rozgrzewającej, pożywnej zupy, i to jakiej zupy! cebulowej! Zupa rodem z Francji sprawdza się zarówno jakie główne danie, lub też jako wykwintna przystawka podawana w kokilkach. 

Składniki:
1,5 l bulionu wołowego (może być też drobiowy lub warzywny)
5 dużych cebul (białych)
1/6 kostki masła
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki cukru
2 liście laurowe
1/3 łyżeczki tymianku
2 łyżki whisky

Zaczynamy od zdecydowanie nieprzyjemnej czynności jaką jest zabawa z cebulami. Cebule (polecam białe, bo zupa z nich wygląda bardziej estetycznie niż z czerwonych) obieramy, przepoławiamy i kroimy w dość cienkie talarki. Pokrojone cebule powinny zmieścić się w 7 szklankach. Jeżeli lubimy mniej gęste zupy to wystarczy 6 szklanek cebuli.

W dużym garnku o grubym dnie rozpuszczamy na wolnym ogniu masło i wrzucamy doń cebulę. Dusimy ją przez ok. 40-45 minut od czasu do czasu mieszając. Nie powinna się przypalić, powinna się natomiast lekko przybrązowić. Po ok. 30 duszenia, dodajemy do cebuli cukier - uzyskamy wtedy ładny złocisty kolor. Na koniec do cebuli dodajemy posiekany drobno czosnek i dusimy przez jeszcze 2 minuty.

Do garnka z cebulą wlewamy bulion (niektórzy zamiast bulionu używają wody, ale zupa na wodzie nigdy nie będzie tak smaczna jak na wywarze z mięsa i warzyw), dodajemy tymianek, liście laurowe, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy także whisky. Mieszamy i przykrywamy. Podgrzewamy na wolnym ogniu przez 30-35 minut. W zasadzie to wszystko (liście laurowe po ugotowaniu zupy wyjmujemy z garnka).

Podajemy z grzankami. Francuzi zapiekają zupę w kokilkach z zerem Gruyere na wierzchu, mnie jednak naszło na wersję nieco bardziej dietetyczną:)

Pozdrawiam i smacznego poniedziałku!


niedziela, 30 grudnia 2012

Krem z selera naciowego

Smaczne danie na szybko, w dodatku praktycznie robi się samo a ponad to przygotowując je, można zrobić porządki w lodówce. Czyli: robimy zupę warzywną, a w zasadzie krem. Nie dość, że smakuje świetnie to jeszcze prezentuje się bardzo dobrze i spełnia swoją rolę jako przystawka.

Składniki:
1,5 l wody
2 udka kurczaka
8 słupków selera naciowego
3 marchewki
por
cebula
2 ząbki czosnku
2,5 cm kawałek imbiru
szczypior
garść świeżej kolendry
ziele angielskie
4 liście laurowe
sól, pieprz

Cała filozofia kremu z selera sprowadza się do dwóch punktów: 1) zrobienie bulionu i 2) zblendowanie zawartości garnka. Proste? A jakże!

Bulion jest bazą wielu potraw, nie tylko zup. Jest podstawowym składnikiem np. wielu hinduskich curry. Zaletą bulionu jest to, że można go zrobić praktycznie ze wszystkiego, i że można go przechowywać w zamrażarce przez ok 2-3 miesiące.

Mój bulion bazuje na mięsie z kurczaka, równie dobrze może być to bulion wołowy. Mieszanka warzyw też jest bardzo umowna, ale najczęściej wybieramy z następującego spectrum: marchew, pietruszka, seler, por, cebula. Do złamania smaku mogą posłużyć też np. grzyby, suszone jabłka, śliwki, suszone pomidory, zioła, zielenina typu szczypior, natka pietruszki, kolendra. Wystrzegamy się natomiast kalafiora i brukselki.

Wodę wlewamy do garnka, wrzucamy do niej kurczaka, ziele angielskie, pieprz, solimy. Dodajemy obrane marchewki, połowę słupków selera, pora, imbir, czosnek i przybrązowioną nad ogniem obraną cebulę (da lepszy smak). Wszystko gotujemy ok. 60-90 minut na wolnym ogniu.

Z garnka wyjmujemy warzywa i bulion odcedzamy na sitku (zostaną na nim wszystkie produkty "śmieciowe"). Do blendera wrzucamy wszystkie warzywa (te ugotowane i te które zostały), dodajemy część bulionu i blendujemy aż do momentu kiedy krem stanie się jednorodną masą (mięso z kurczaka też można zblendować). W zależności od tego, czy chcemy aby krem był mniej lub bardziej płynny, dodajemy jeszcze trochę bulionu. Pod koniec blendowania dorzucamy do kremu kolendrę i szczypior i jeszcze chwilę blendujemy. Gotowe! Bardzo dobrze smakuje posypane świeżymi grzankami.

Jeżeli zostanie nam trochę bulionu to polecam zamrozić. Przyda się na pewno!