wtorek, 22 stycznia 2013

Kurczak w sosie z nerkowców

Orzechy nerkowca, a w zasadzie drzewo pt. Nanercz zachodni trafił do Indii za sprawą Portugalczyków, którzy przywieźli je z Brazylii (swojej kolonii) na Goa (swojej innej kolonii, dzisiaj przynależącej terytorialnie do Indii). Z Indii drzewko zawędrowało potem do Afryki, a orzechy zyskały dużą popularność na świecie. Dzisiaj trudno uświadczyć mieszanki orzechowej bez domieszki orzechów nerkowca - wyróżniają się bananowatym kształtem. Na stałe weszło do hinduskiego menu - jest często używane jako składnik przeróżnych curry czy też słodyczy. Dzisiaj orzech nerkowca jest bohaterem Departamentu:)

Składniki:
4 łyżki oliwy z oliwek
5 piersi z kurczaka
4 średnie cebule (białe)
puszka pomidorów bez skórki
2 łyżki pasty pomidorowej
1/2 łyżeczki mielonego chilli
3/4 łyżeczki kurkumy
2 ząbki czosnku
3 łyżki świeżej, posiekanej kolendry
250 ml bulionu drobiowego
90 g orzechów nerkowca
łyżka jogurtu naturalnego (najlepiej greckiego)
sól, pieprz

W garnku podgrzewamy oliwę. Dusimy w nim posiekaną uprzednio cebulę przez 4 minuty. Do cebuli dodajmy pomidory i pastę pomidorową, chilli, kurkumę, posiekany czosnek, kolendrę i bulion. Dusimy przez chwilę. Zawartość garnka dokładnie blendujemy (powstały w ten sposób sos powinien mieć jednolitą konsystencję). Sos przelewamy z powrotem do garnka.

Orzechy zamieniamy w proszek orzechowy. Do tego celu można użyć moździerza kuchennego. Zamiennie z nim polecam ściereczkę i tłuczek do mięsa (orzechy umieszczamy w ściereczce, zawijamy i tłuczemy).

Zmiażdżone orzechy dodajemy do garnka z sosem i całość dusimy przez ok 10 minut. Do sosu dodajemy wtedy pokrojone w kostkę piersi kurczaka, doprawiamy solą i pieprzem i dusimy przez kolejne 15 minut od czasu do czasu mieszając. Na koniec dodajemy do całości jogurt i dokładnie go mieszamy. W zasadzie gotowe.

Tak przygotowany kurczak świetnie pasuje z najzwyklejszym ryżem. Smacznego!


piątek, 18 stycznia 2013

Północnoafrykański kurczak w sosie cynamonowym

Danie to powinno być przygotowywane w tradycyjnym, stosowanym głównie w Maroku, naczyniu tagine. W polskich realiach jak najbardziej sprawdzi się po prostu garnek z przykrywką :) Jako ciekawostkę należy podkreślić, że oliwki są charakterystycznym składnikiem dań kuchni północnoafrykańskiej. Nie wiedzieliście? To już wiecie. Przygotujcie się na cynamonowy zapach w całym domu!

Składniki:
8 małych pałeczek kurczaka (lub 4 duże)
4 łyżki oleju roślinnego
2 białe cebule
4 ząbki czosnku
1/2 l bulionu drobiowego
łyżeczka kurkumy
łyżeczka sproszkowanego imbiru
2 laski cynamonu
szklanka zielonych oliwek bez pestek
sól, pieprz

Na patelni rozgrzewamy olej. Układamy w niej pałeczki kurczaka i smażymy z obu stron - powinny się przyrumienić (ok 10 min.). Kurczaki zdejmujemy z patelni i przekładamy do garnka. Odlewamy z patelni połowę oleju. Na pozostałym smażymy, na wolnym ogniu, drobno posiekaną cebulę, aż zmięknie. Dodajemy wtedy posiekany czosnek, imbir, kurkumę, cynamon i smażymy mieszając przez ok 2-3 minuty. Wlewamy na patelnię bulion i doprowadzamy do wrzenia.

Zawartość patelnie przelewamy do garnka z pałeczkami kurczaka, dodajemy oliwki, doprawiamy solą i pieprzem i dusimy przez co najmniej 40 minut.

Danie podajemy z kuskusem.


czwartek, 17 stycznia 2013

Tarta warzywna

Dzisiaj coś dla bezmięsnych - tarta nada się idealnie na pożywny brunch albo kolację albo na imprezę ze znajomymi:) Idealne jest również to, że można do środka wrzucić praktycznie wszystkie warzywa jakie mamy w lodówce. 

Składniki ciasta:
300 g mąki pszennej
150 g masła
2 żółtka
7 łyżek wody

Składniki nadzienia:
50 g masła
6 szalotek (ew. młodych cebulek)
1 czerwona cebula
1 czerwona papryka
300 g różyczek brokułów
200 g ziemniaków
1/2 pora
75 g sera feta
300 g śmietany
4 żółtka
75 g sera cheddar (lub innego żółtego, kto co lubi:) )
sól, pieprz

Powyższe składniki przeznaczone są do zrobienia tarty o średnicy 30 cm. Jeżeli macie formę o średnicy 23 cm. to trzeba wziąć 2/3 składników. 

Formę do tarty smarujemy masłem. Rozgrzewamy piekarnik do 180 C.

Mąkę wsypujemy do miski i wcieramy w nią palcami masło - docelowa masa powinna wyglądać jak proszek o ziarnach wielkości kuskusu. W oddzielnej miseczce ubijamy żółtka z wodą i przelewamy do miski z mąką. Ugniatamy ciasto aż do momentu uzyskania jednolitej masy. Ciasto rozwałkowujemy i układamy w formie. Nadmiar ciasta odcinamy nożem. Trzeba pamiętać aby "ponadziewać" ciasto widelcem. Wkładamy ciasto na 10 minut do piekarnika. 

W garnku rozgrzewamy masło. Dodajemy do garnka wszystkie warzywa: cebule pokrojone w plasterki, paprykę w paskach, brokuły, ziemniaki pokrojone w kostkę, prążki pora, doprawiamy solą i pieprzem i dusimy przez 10 minut mieszając od czasu do czasu. Podduszone warzywa przekładamy do formy z ciastem. Wszystko posypujemy startym serem feta. Do formy wlewamy śmietanę uprzednio wymieszaną z żółtkami i doprawioną solą i pieprzem. Na koniec posypujemy startym serem żółtym. Pieczemy przez 30 minut w 180 C.

Ale dobre!



wtorek, 15 stycznia 2013

Pepparkakor

Boże Narodzenie w zasadzie jest już dawno za nami, ale nie przeszkadza to temu, żeby zrobić cynamonowo-imbirowo-goździkowo ciasteczka szwedzkiego pochodzenia pt. Pepparkakor.

Pepparkakor nie różnią się bardzo od amerykańskich gingerspaps poza faktem, że są znacznie mocniej doprawiane. Nie może ich zabraknąć na szwedzkim stole bożonarodzeniowym, często też są wieszane na choinkach w charakterze ozdób - czy można wymyślić lepszą ozdobę choinkową od takiej którą można potem schrupać? :)

Składniki (na ok 120 ciasteczek):
150 g masła
200 g cukru trzcinowego
0,5 dl miodu (może być też syrop klonowy)
1/2 łyżki imbiru
1 łyżka cynamonu
1/2 łyżki mielonych goździków
1 łyżeczka mielonego kardamonu (nie łupinek)
1/2 łyżki proszku do pieczenia
1 dl wody
625 g mąki pszennej

Zaczynamy od dokładnego zmiksowania cukru trzcinowego z miodem i masłem. Po uzyskaniu jednolitej masy, dodajemy przyprawy: imbir, cynamon, goździki i kardamon a także wodę i ponownie dokładnie miksujemy.

W oddzielnej misce mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia. Wcześniej przygotowaną masę przekładamy do mąki i dokładnie wyrabiamy ciasto. Jeżeli będzie zbyt mokre - dodajemy mąki. Ciasto po wyrobieniu owijamy folią spożywczą i wkładamy na co najmniej 24 godziny do lodówki.

Następnego dnia rozwałkowujemy ciasto jak najcieniej, wycinamy foremkami ciasteczka, układamy na blasze pokrytej pergaminem. Pieczemy przez 5-6 minut w 210 C. Po upieczeniu ciasteczka powinny trochę poleżeć - po kilku dniach można pałaszować:)



sobota, 12 stycznia 2013

Namibijski kurczak w porto

Dzisiaj mnie naszło na trochę, a nawet bardziej niż trochę południowe klimaty, a mianowicie na kuchnię namibijską. Danie będzie idealne na Walentynki albo rocznicę ślubu, gdyż zgodnie z namibijską tradycją serwowane jest w wyjątkowo romantycznych okolicznościach.

Składniki:
8 dużych lub 12 małych pałeczek kurczaka (ze skórą)
1/4 szklanki oleju roślinnego
80 g bekonu/boczku
3 cebule
4 ząbki czosnku
1 łyżeczka tymianku
250 ml  porto
750 ml bulionu drobiowego lub warzywnego
1/2 szklanki rodzynek
sól, pieprz

Na dużej, głębokiej patelni rozgrzewamy olej. Układamy w nim pałeczki kurczaka i smażymy aż się lekko przyrumienią, przez 10 minut. Pałeczki zdejmujemy z patelni i odkładamy na bok. W miejsce kurczaka wrzucamy boczek i smażymy aż się przybrązowi. Dodajemy wtedy pokrojone w talarki cebule i czosnek i dusimy pod przykryciem aż cebula stanie się miękka. Na patelnię wsypujemy wtedy tymianek, dokładnie mieszamy i dolewamy porto. Doprowadzamy do wrzenia na wolnym ogniu i gotujemy przez 2 minuty. Następnie dodajemy bulion i rodzynki, mieszamy. Układamy pałeczki kurczaka z powrotem na patelni. Przykrywamy i dusimy na wolnym ogniu przez ok 25-30 minut.

Gotowe - smaczne, proste i podobno romantyczne :) Podajemy najlepiej z młodymi ziemniaczkami, lub po prostu małymi ziemniakami.

Pozdrawiam i smacznego!


środa, 9 stycznia 2013

Cannelloni ze szpinakiem w sosie pomidorowym

Szedłem sobie dzisiaj moim ulubionym bazarkiem na Służewiu no i wpadły mi w ręce dwie torby szpinaku. Ot historia. Oczywiście kupiłem, bo sobie uświadomiłem, że to na szpinak miałem od dłuższego czasu ochotę. Dokupiłem jeszcze dwie puszki pomidorów i popędziłem do kuchni.

Makaron Cannelloni został "wynaleziony" w 1907 roku w restauracji 'O Parucchiano w Sorento, oczywiście we Włoszech. Ten typ makarony zyskał bardzo dużą popularność podczas drugiej wojny światowej kiedy to wiele rodzin uciekało przed bombardowaniami z Neapolu do Sorrento. W każdą niedzielę restauracja 'O Parucchiano produkowała wtedy dziennie ok 120 kg. makaronu cannelloni.

Składniki:
makaron cannelloni (12 rurek)
0,5 kg świeżego szpinaku (tak, będą to dwie wielkie siaty)
2 puszki całych pomidorów
100 g sera mascarpone
3 ząbki czosnku
garść świeżej kolendry
łyżeczka octu winnego
1/2 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
oliwa z oliwek
sól i pieprz

Umyte i wysuszone liście szpinaku siekamy stosunkowo drobno. Na patelnię wlewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, rozgrzewamy i wrzucamy na nią szpinak. Góra szpinaku w procesie duszenia szybko zmniejszy swoją objętość i wystarczy akurat do wypełnienia 12 rurek cannelloni. Podduszony szpinak przyprawiamy solą, pieprzem, gałką muszkatołową. Dodajemy też dwa posiekane ząbki czosnku. Dusimy na wolnym ogniu jeszcze ok. 10 minut. Na koniec dodajemy do niego ser mascarpone, dokładnie mieszamy i odstawiamy na bok.

W garnku rozgrzewamy łyżkę oliwy. Przez minutę smażymy na niej 1 ząbek czosnku. Dodajemy zawartość 2 puszek pomidorów - rozdrabniamy je z grubsza. Przyprawiamy solą, pieprzem, dodajemy cukier i ocet winny i gotujemy na wolnym ogniu przez ok 20-25 minut. Sos nie powinien być zbyt wodnisty. Na koniec doprawiamy drobno posiekaną kolendrą (jeżeli ktoś nie lubi to można oczywiście to pominąć - ja jestem kolendrowym zapaleńcem).

Piekarnik rozgrzewamy do 150 C. Dno naczynia żaroodpornego "wyścielamy" odrobiną sosu. W naczyniu układamy wypełnione szpinakiem cannelloni (nie ma potrzeby wcześniej ich podgotowywać). Powinny być dość ścisło ułożone ważne więc żeby dobrać ilość składników do wielkości naczynia jakim dysponujemy. Ułożone cannelloni pokrywamy pozostałym sosem pomidorowym - nie trzeba oczywiście zużywać całości. Cannelloni nie powinno w sosie pływać, powinno być za to nim przykryte. Wtedy się ugotuje i nie wysuszy. Pieczemy przez 30 minut - wtedy widelec powinien "gładko" przebijać makaron. Jeżeli tak nie jest, to pieczemy jeszcze przez 10 minut.

Pozdrawiam i życzę bardzo smacznego!


poniedziałek, 7 stycznia 2013

Zupa cebulowa

Sezonu na zupy ciąg dalszy:) W zimny, wietrzny dzień nie ma nic lepszego od rozgrzewającej, pożywnej zupy, i to jakiej zupy! cebulowej! Zupa rodem z Francji sprawdza się zarówno jakie główne danie, lub też jako wykwintna przystawka podawana w kokilkach. 

Składniki:
1,5 l bulionu wołowego (może być też drobiowy lub warzywny)
5 dużych cebul (białych)
1/6 kostki masła
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki cukru
2 liście laurowe
1/3 łyżeczki tymianku
2 łyżki whisky

Zaczynamy od zdecydowanie nieprzyjemnej czynności jaką jest zabawa z cebulami. Cebule (polecam białe, bo zupa z nich wygląda bardziej estetycznie niż z czerwonych) obieramy, przepoławiamy i kroimy w dość cienkie talarki. Pokrojone cebule powinny zmieścić się w 7 szklankach. Jeżeli lubimy mniej gęste zupy to wystarczy 6 szklanek cebuli.

W dużym garnku o grubym dnie rozpuszczamy na wolnym ogniu masło i wrzucamy doń cebulę. Dusimy ją przez ok. 40-45 minut od czasu do czasu mieszając. Nie powinna się przypalić, powinna się natomiast lekko przybrązowić. Po ok. 30 duszenia, dodajemy do cebuli cukier - uzyskamy wtedy ładny złocisty kolor. Na koniec do cebuli dodajemy posiekany drobno czosnek i dusimy przez jeszcze 2 minuty.

Do garnka z cebulą wlewamy bulion (niektórzy zamiast bulionu używają wody, ale zupa na wodzie nigdy nie będzie tak smaczna jak na wywarze z mięsa i warzyw), dodajemy tymianek, liście laurowe, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy także whisky. Mieszamy i przykrywamy. Podgrzewamy na wolnym ogniu przez 30-35 minut. W zasadzie to wszystko (liście laurowe po ugotowaniu zupy wyjmujemy z garnka).

Podajemy z grzankami. Francuzi zapiekają zupę w kokilkach z zerem Gruyere na wierzchu, mnie jednak naszło na wersję nieco bardziej dietetyczną:)

Pozdrawiam i smacznego poniedziałku!